PUBLICZNA KOLEKCJA SZTUKI MIASTA WARSZAWY

Projekt Fundacji Bęc Zmiana

05. Jarosław Lipszyc // Wolna kultura, kultura uczestnictwa

Rozmowa z Jarosławem Lipszycem, prezesem Fundacji Nowoczesna Polska

(…)
Czy sztuka publiczna, która tworzy kolekcje miejskie, również funkcjonuje w ramach domeny publicznej? Jeśli nie, to jak można to zmienić?
Jestem przekonany, że instytucje kultury, w szczególności instytucje publiczne i te korzystające z funduszy publicznych, powinny działać na rzecz publicznego dobra. Innymi słowy, powinny dbać o to, by ich działalność umożliwiała partycypacyjne modele uczestnictwa w kulturze. Jest kilka narzędzi, które instytucje mają. Instytucje, które dysponują funduszami i przeznaczają je na granty dla twórców, powinny wpisywać w umowy, jako obowiązek wynikający z dostępu do funduszy publicznych, publikację w sposób otwarty utworów w internecie, najlepiej na warunkach wolnej licencji, czyli licencji, która umożliwia swobodne korzystanie z tych utworów każdemu obywatelowi. Te licencje nie naruszają fundamentalnych praw twórców, na przykład prawa do rozpoznania autorstwa, twórcy mogą też nadal dysponować swoim dziełem, w szczególności oryginałem.
Dla twórców, którzy tworzą artefakty, fizyczne przedmioty takie jak obrazy i rzeźby, dobrą stroną swobodnego rozpowszechniania kopii jest to, że im bardziej jego obraz jest znany, tym cena oryginału jest potencjalnie wyższa. Tak więc można w tym odnaleźć także aspekt ściśle ekonomiczny.
Natomiast w dłuższej perspektywie, moim zdaniem, trzeba przestawić się na myślenie, że rozpowszechnianie kopii na wolnych licencjach jest jednym z zobowiązań, które wynikają z korzystania z publicznych funduszy. Jeżeli ktoś nie chce tego robić, niech także nie korzysta z funduszy publicznych. Jestem głęboko przekonany, że jeśli czerpiemy z kieszeni wszystkich obywateli, to powinno odbywać się to w sposób, który jednocześnie daje tym obywatelom bardzo konkretne prawa. Wolna licencja jest narzędziem, które to prawo korzystania z utworu obywatelom gwarantuje. Oczywiście, mamy tutaj daleką drogę do przejścia, dlatego choćby że Ministerstwo Kultury czy samorządowe dotacje dopiero zaczynają swoją przygodę z takimi rozwiązaniami – moim zdaniem warto ten proces przyspieszyć.

(…)

Czy debata o sztuce publicznej w przestrzeni miejskiej, która co pewien czas pojawia się w mediach, również w jakiś sposób odmieniła sposób mówienia o kwestii upowszechniania kultury i faktu, że sztuka, na pewnych poziomach należy do nas wszystkich?
Artysta, który decyduje się na upublicznienie swojego dzieła, decyduje się jednocześnie na to, że to dzieło będzie odbierane, odczytywane, interpretowane i krytykowane. Przez upublicznienie dzieło staje się stałym elementem kultury – a w efekcie także fundamentem, na którym inni twórcy – przez wielkie i przez małe „t” – budują swoje komunikaty. Dlatego sądzę, że akt upublicznienia powoduje efektywnie utratę kontroli nad dziełem. Twórcy, którzy upubliczniają swoje dzieła w publicznej galerii lub wręcz stawiają je w przestrzeni publicznej, siłą rzeczy tracą kontrolę nad tym, w jaki konkretnie sposób ich dzieło będzie obecne w kulturze. Dzieło jest definiowane przez odbiór, dzieło „staje się” w procesie odbioru. I to jest alfabet krytyki sztuki.

Rozmawiała: Ewelina Bartosik

Jarosław Lipszyc – poeta i działacz na rzecz wolnej kultury. Członek zespołu „Krytyki Politycznej”, prezes Fundacji Nowoczesna Polska. Fundacja prowadzi kilka projektów, w ramach których tworzone są otwarte zasoby edukacyjne, dostępne na wolnych licencjach: Wolne Lektury (szkolna biblioteka internetowa), Wolne podręczniki oraz Czytamy, słuchając (audiobooki z lekturami). www.nowoczesnapolska.org.pl